Typ działania: warsztaty edukacyjno-rękodzielnicze (działanie społeczne)
Realizacja: Stowarzyszenie Kreatorzy Rzeczywistości
Czas trwania: 01.04.2026 (3 godziny lekcyjne)
Koncepcja, autorstwo i koordynacja: Krystyna Kułakowska
Współpraca i wsparcie: Szkoła Podstawowa w Kleszczelach
Zasięg: lokalny (uczniowie klasy III, Kleszczele)
Finansowanie: brak finansowania zewnętrznego | składka uczestników na materiały| wolontariat
Działania: warsztaty szycia zajączków, woreczków sensorycznych i serduszek
Rezultaty: samodzielnie uszyte przez uczestników zajączki, serduszka i woreczki | nabycie podstawowych umiejętności szycia na maszynie i ręcznego | ćwiczenie cierpliwości i funkcjonowania w sytuacji oczekiwania (praca przy jednej maszynie)
W środę, 1 kwietnia 2026 roku, Krysia Kułakowska spakowała maszynę do szycia, materiały, wykroje, igły, nitki, różne przydasie oraz drukarkę do zdjęć i, zgodnie z planem, poszła z tym wszystkim do Szkoły Podstawowej w Kleszczelach.
Tam czekały na nią dzieci z III klasy, z którymi miała przeprowadzić warsztaty szycia wielkanocnych zajączków i woreczków sensorycznych.
Zaczęło się od krótkiego zapoznania i sprawdzenia, kto już próbował szyć, a kto pierwszy raz usiądzie do maszyny do szycia. Była też szybka zabawa woreczkiem, który świetnie nadaje się do rzucania i różnych gier.
Potem przyszedł czas na decyzje: co kto chce uszyć, z jakiego materiału i czym to wypełnić. Bo obok klasycznego wypełnienia do maskotek były też kasze, ryż i makaron - więc było w czym wybierać.
Po odrysowaniu wybranych wykrojów na materiałach można było usiąść do maszyny.
Tylko maszyna była jedna, a dzieci sporo. Trzeba było się zmieniać i czekać na swoją kolej. Ten czas szybko się wypełnił przygotowywaniem kolejnych rzeczy do szycia lub wspólną zabawą woreczkami.
Warsztaty miały trwać dwie lekcje, ale żeby każde dziecko mogło skończyć to, co zaczęło, przeciągnęły się na trzecią lekcję, co ucieszyło niejedno dziecko.
I tak powstały zajączki, serduszka i woreczki. Każde dziecko uszyło swoją rzecz samodzielnie, bo prawda jest taka: każde dziecko potrafi szyć, tylko nie każde jeszcze o tym wie. Dzięki tym warsztatom mogło się o tym przekonać. Czy to polubi - to już zupełnie inna historia.
Na koniec była mała niespodzianka. Zrobiliśmy dzieciom grupowe zdjęcie i od razu je wydrukowaliśmy, żeby każdy miał pamiątkę - nie tylko w postaci własnoręcznie uszytej rzeczy, ale też tego wspólnego czasu, który został utrwalony na fotografii.
To spotkanie nie wydarzyło się dlatego, że był napisany jakiś projekt.
To wydarzyło się dlatego, że mieliśmy czas, sprzęt i umiejętności - i nie chcieliśmy, żeby to się marnowało. A jeszcze bardziej nie chcieliśmy zmarnować okazji, żeby dzieci mogły spróbować czegoś nowego i zobaczyć, że potrafią uszyć coś samodzielnie.
I chyba o to w tym wszystkim chodzi, że nie zawsze trzeba projektu, żeby zrobić coś, co ma sens i zostaje w pamięci na długo.
zdjęcia: Justyna Martyniuk